Ja
Suma sumarum
Przejechane total: 4758.35 kmw terenie: 1600.00 km
średnia prędkość: 21.26 km/h
Całkowity czas na rowerze: 223:47 h
V-max: 53,5 km/h
Największy dystans dzienny: 115,96 km
Dosiadam
Jakiś tam wykres
Archiwum
- 2012, Maj4 - 16
- 2012, Kwiecień5 - 1
- 2012, Marzec2 - 3
- 2011, Październik1 - 1
- 2011, Wrzesień3 - 1
- 2011, Sierpień7 - 57
- 2011, Lipiec5 - 10
- 2011, Czerwiec10 - 18
- 2011, Maj8 - 4
- 2011, Kwiecień7 - 9
- 2011, Marzec2 - 2
- 2010, Wrzesień2 - 1
- 2010, Sierpień4 - 0
- 2010, Lipiec4 - 5
- 2010, Czerwiec5 - 5
- 2010, Maj5 - 2
- 2010, Kwiecień3 - 4
- 2010, Marzec2 - 2
- 2009, Wrzesień2 - 2
- 2009, Sierpień5 - 0
- 2009, Lipiec1 - 0
- 2009, Czerwiec2 - 3
- 2009, Maj1 - 3
- 2009, Kwiecień4 - 2
- 2009, Marzec1 - 3
- 2008, Sierpień3 - 3
- 2008, Lipiec3 - 3
- 2008, Czerwiec5 - 1
- 2008, Maj4 - 0
- 2008, Kwiecień1 - 0
Nie samym rowerem człowiek żyje
Dane wyjazdu:
41.39 km
0.00 km teren
01:43 h
24.11 km/h
V-max:42.67 km/h
Temperatura:14.0
Colors of Warsaw
Poniedziałek, 14 maja 2012 | Komentarze 8
Warszawa wkurwia. Ale tylko za dnia, gdy wszystko w niej stoi i zarazem gna bezlitośnie na złamanie karku. Jednak w godzinach wieczornych, gdy jej mieszkańcy dotrą już do swych spłacanych przez pół życia domostw i zajmą się przygotowaniem kolacji, oglądaniem pogody po Wiadomościach i Ojca Mateusza, stolica może wtedy wreszcie odetchnąć. Zupełnie jak strudzeni rodzice, kiedy położą wreszcie spać swoje niesforne małe pociechy. Mogą sobie wtedy spokojnie poświntuszyć pod kołderką, a nawet zagrać w makao. Wtedy to właśnie wybija na zegarze idealna pora na wyjście na rower. Sam nie wiem czemu tak rzadko z niej kuźwa korzystam.
Dziś się bujnąłem z tego wkurwu, który zalęgł się we mnie podczas minionego zimnego i deszczowego bezproduktywnego weekendu. No musiałem odreagować i trochę się spocić. Zabrałem aparat i ruszyłem na małe randez vous z mym miastem.
Warszawa po zmroku robi się na bóstwo. Jej kolory i wypieki na twarzy stają się krwiste, żywsze i bardziej wyraziste. Niby oczywiste, ale za każdym razem cieszą jak małe dziecko w Boże Narodzenie.
Nasze świetlne fontanny na Podzamczu. Wiem, że we Wrocku pewnie ładniejsze, ale co z tego.

Nad nimi góruje i spogląda nań dumnie Kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny

Święta Anna zalotnie spogląda zza krzaczka

Wiadukt Markiewicza, nie dla rowerów. I dobrze.

Mroczne miasto pełne kolorów. Kurwa mać. Kocham je. O tej godzinie najbardziej.
Dane wyjazdu:
67.24 km
8.00 km teren
02:46 h
24.30 km/h
V-max:34.59 km/h
Temperatura:25.0
Dziekanowski
Sobota, 5 maja 2012 | Komentarze 5
Za wczesnego małolata uganiając się na osiedlowym Wembley za piłką chciałem być Darkiem Dziekanowskim, tzn bardziej chciałem być Van Bastenem, ale Darek to był taki nasz, swojski medżik podwórkowy z końca lat 80-tych. Warszawiak, Legionista, wiadomo... stolica.
Także tego.
Darek dorobił się w swoim życiu wielu obyczajowych skandali oraz uznania w oczach pięknych kobiet. Strzelił też trochę bramek. W kadrze ze dwadzieścia, w Legii dwa razy więcej, oraz kilka dołożył w Piłkarskim Pokerze ;)
Dorobił się także własnego jeziora ;)
Jezioro Dziekanowskie znajduje się w powiecie warszawskim zachodnim, zaraz za Łomiankami w starym dorzeczu Wisły na wysokości Dziekanowa Leśnego, czy tam Nowego. Dziekanowskich tam jak mrówków.
No więc sobie tam pojechałem, poleżałem, książkę poczytałem i opalające się laski obcinałem. Słowem, standard.


A na cześć Dziekana nuta od Pablopavo
Kategoria: okolica of stolica
Dane wyjazdu:
42.19 km
8.00 km teren
01:44 h
24.34 km/h
V-max:40.05 km/h
Temperatura:28.0
Koko koko leniuch spoko
Czwartek, 3 maja 2012 | Komentarze 0
Są takie dni w życiu mężczyzny... że mu się nic nie chce.
Na ten przykład właśnie, nie chce mnie się teraz dużo pisać. Bo w sumie o czym. 40 krótkie kaemy by uczcić okrągłe siedemdziesiąte urodziny ojca (aż się wierzyć nie chce jak ta wskazówka zapierdala), zjeść mamusiny obiad, a nawet deser, napić się kilka zimnych piw, umyć rower oraz poleżeć na leżaku spławikiem do góry, a wszystko to pod sztandarem wielkiej i wspaniałej biało-czerwonej.
Koko koko leniuch spoko, jak to mniej więcej śpiewa obciach roku, zespół ludowy Jarzębina. No cóż... Jakie Euro taki hit, taka reprezentacja, taki trener, takie autostrady i tak dalej.
A i dzisiejszy dzień przyniósł także odpowiedź na inne jakże ważne pytanie, ale tylko dla fanów rodzimej piłki skopanej.
Kto jest frajerem roku?
Odpowiadam. Legia.
Niestety. A może i na całe szczęście, bo sobie pajace i tak nie zasłużyli. Właśnie znajomi jadą serdecznie powitać i podziękować piłkarzykom pajacykom za największe frajerstwo roku na Okęcie, ale ja już jestem chyba na to za stary, a może też, po prostu mi się nie chce.
Wolę leżak i piwo. Koko koko piwo spoko...
Dane wyjazdu:
30.35 km
0.00 km teren
01:10 h
26.01 km/h
V-max:47.56 km/h
Temperatura:26.0





